Koń pod chmurką


Luty uraczył mnie paroma niedogodnościami. “Jest zima to jest mróz” powiecie. Prawda. Co nie zmienia faktu, że przy -15 wykonywanie zwyczajnych stajennych obowiązków nie należy do przyjemności i człowiek marzy o tym by jak najszybciej wrócić przed kominek skończyć niedopitą świtem kawę.
A co na to konie?

Ano chyba nic 🙂 I dlatego, choć dawno nic na blogu nie było, zabrałam się znowu za pisanie. Chcę podzielić się z Wami obserwacjami na temat metody chowu którą stosuję przy naszych koniach.
Mianowicie stadko – liczące sobie 4 sztuki 🙂 – mieszka w stajni otwartej. Stajnia powstała w czasie kiedy byłam przekonana o tym, że moje konie marzą by na koniec dnia trafić do boksu 3x4m gdzie czeka na nie żłób pełen owsa, kopa siana, lizawka oraz automatyczne poidło a pościelone jest grubo żółciutką słomą. Sama z upodobaniem tę słomę ścieliłam i wielokrotnie miałam ochotę zapaść się w niej i uciąć sobie drzemkę.
Wiecie jak to się nazywa? Uczłowieczanie. Czyli rozumienie potrzeb koni poprzez pryzmat własnych uczuć i emocji. A przecież to, że traktuję konia jak członka swojej rodziny nie oznacza, że ma ludzkie potrzeby. Uczłowieczanie bywa dla zwierząt groźne.

Jak zapewne wiele osób w trakcie swojego życia jako “koński człowiek” nabrałam przekonań o tym czego koń potrzebuje. O tych potrzebach można by pisać, ale dziś będzie tylko o stajni.
Każdy z nas “wychował się” w jakimś ośrodku jeździeckim. Stajnie się różnią. W większości z nich konie trafiają do boksów na odpoczynek po pracy, na noc, na relaks, na posiłek. Bywa że wychodzą z nich tylko na trening. To wszystko zdaje się być normalne i naturalne dla nas bo przecież tak jest i tak było. Z dziada pradziada. Ale co na to konie? Jak to się ma do ich prawdziwie naturalnych potrzeb?

Jedną z głównych cech koni jest to, że lubią swobodę. Swoboda to możliwość łatwej i szybkiej ucieczki w sytuacji zagrożenia. A koń zwierzęciem jest uciekającym. Wbrew temu co wielu może sądzić końska codzienność to cała masa drobnych sytuacji, które w końskim rozumieniu są groźne.
Wiązanie. Prowadzenie na uwiązie. Lonżowanie na wypięciu. Siodłanie. Zapinanie popręgu. Zaprzęganie. Zamknięcie w boksie… Temat rzeka. Konie utrzymywanie w stajniach nauczyły się radzić sobie z tymi “problemami”. Każdy na swój sposób. Radzą sobie, tolerują, nie wywołuje to już paniki, ale raczej tego nie lubią. Wynikiem mogą być przeróżne problemy behawioralne, które my z kolei nauczyliśmy się ignorować lub bagatelizować. Tak bardzo są powszechne. A więc tak: tkanie, łykawość, ponoszenie,  agresja lub apatia,  krążenie po boksie, kopanie w ściany, rzucanie się na sąsiadów, nerwowość w porze karmienia…. Do tego dochodzą także problemy zdrowotne: sztywność, wrzody, kolki, podbicia, chudość lub otyłość. To tylko kilka. “One tak mają” – często można usłyszeć.

Otóż ONE TAK NIE MAJĄ 🙂

Gdybym teraz stawiała stajnię zrobiłabym to inaczej. Postawiłabym ją w całkiem innym miejscu. Otwartą. Z możliwością wyjścia przez całą dobę na padoki, ale także na pastwiska. No ale. Nie ma co płakać. Przestrzeń w okół stajni została przegospodarowana tak by umożliwić koniom spanie na zewnątrz. I one to uwielbiają!
W tym miejscu zaznaczę- bo pewnie są tacy którzy uważają, że chów otwarty jest ok, ale dla koni ras prymitywnych- że ta moja czwórka to: angloarab, wielkopolak, sp (młp x wlkp) i … chyba drugi wielkopolak 🙂 Także żadnych prymitywnych tu nie ma.

Przyczyną ich zostawania na noc “pod chmurką” początkowo były upały. Kiedy temperatura latem sięgała powyżej 30 stopni konie z przyjemnością korzystały z możliwości pasienia się w nocy. Przy czym ja zapadłam na bezsenność. Ze stresu o ich bezpieczeństwo 🙂
Wychodziły na łąki gdy upał malał a wracały do boksów przed południem. Wtedy tez okazało się, że nie ma czegoś takiego jak potrzeba regularnych posiłków z paszy treściwej. Jest tylko potrzeba regularnego pasienia. Cały czas.

Potem zjawił się Parys. Pensjonariusz, któremu stanie w otwartym boksie dobrze robiło na psychikę oraz problemy ze sztywnością. Stopniowo moje konie pozazdrościły Parysowi tej swobody a mnie zaczęło być zwyczajnie żal, że “muszę” je zamykać podczas gdy Parys stoi sobie na swojej nocnej kwaterce. I tak od blisko roku wszystkie konie zyskały możliwość wychodzenia i wchodzenia do stajni kiedy chcą.

Skończyło się achillesowe tkanie. Udało mu się nabrać ciała, którego brakowało tu i tam. Jest spokojniejszy w pracy. Fizjoterapeuta mówi, że nie ma przy nim nic do roboty a napięte dotąd ze stresu mięśnie zaczęły pojawiać się we właściwych miejscach. Stał się bardziej przyjacielski. Lepiej toleruje pozostawanie samemu na padoku albo w stajni. Czasem gdy jest potrzeba można go zamknąć w boksie bez ryzyka, że rozbije sobie głowę o ścianę… To ten gość ze zdjęcia tytułowego 🙂 Leżenie na zmarzniętej ziemi a nawet na śniegu nie jest problemem. Latem najlepiej przespać noc pod chmurką. Wniosek: na zewnątrz jest przyjemnie i bezpiecznie.
Pegaz przestał kłapać zębami na przechodniów. Udało mu się także, choć może trudno w to uwierzyć,  nieco schudnąć. Myślę że wynika to z tego, że poza wyjadaniem spod siebie (a jedzenie u koni także może byc kompulsywne!) wszystkiego od 21 do 7 rano, ma teraz inne zajęcia. Może na przykład stać przed stajnią i patrzeć w dal co bardzo lubi 🙂 Zaczął też się kłaść co mnie bardzo cieszy. Jego (beznadziejne!) kopyta zaczęły się zmieniać gdyż stymuluje je 24 godziny na dobę i nie są narażone na wpływ mokrej słomy i odchodów.

Zalety chowu otwartego które zaobserwowałam u siebie:
#1 Jest łatwiej. Łatwiej posprzątać parę kup z padoku niż wywieźć mokrą słomę z całego boksu a im więcej koń z boksie stoi tym więcej jej jest. Można sprzątać rzadziej.
#2 Jest taniej. Mniej słomy wyrzucam i mniej jej zużywam. Na obniżenie kosztów wpływa także korzystanie z siatek na siano. Mniej siana jest wdeptywane w ściółkę i niej go wyrzucam.
3# Jest zdrowiej. Konie nie sa narażone na wdychanie amoniaku a także na kurz którego nie da się w budynku w pełni uniknąć. Całodobowe przebywanie na powietrzu wzmacnia odporność.
#4 Kopyta są mocniejsze. Zniknął problem gnijących strzałek.
#5 Konie, kiedy maja możliwość spacerowania, eksploracji i obserwowania otoczenia przez całą dobę, są bardziej skupione podczas pracy.
#6 Konie są w ruchu przez większość czasu więc parę dni wolnego nie wpływa ujemnie na ich kondycję.
#7 Konie mają towarzystwo innych przez cały czas. Nie doskwiera im nuda. Nie rozwijają szkodliwych narowów takich jak tkanie czy łykawość.

Pewnie dałoby się wymienić jeszcze parę 🙂

Biorąc pod uwagę to wszystko co zmieniło sie na lepsze wraz z otwarciem boksów jestem przekonana ze było warto.

Muszę się jednak przyznać, że zakorzenione przez lata prawdy o tym, że KOŃ POTRZEBUJE STAJNI! są we mnie głębiej niż sądziłam. Przekonałam się o tym w ostatnich tygodniach gdy mrozy sięgnęły sporo poniżej -10 stopni.
Któregoś dnia poszłam do stajni koło 22:30. Temperatura w okolicach -18. Zgadnijcie gdzie były konie 🙂
Odpowiedź jest niejednoznaczna bo jeden stał na zewnątrz, jeden w środku (jeden z dwóch zaderkowanych) a dwa pozostałe (w tym drugi zaderkowany) do połowy w drzwiach stajni. Stałam i obserwowałam je przez dłuższą chwilę nie mogąc podjąć decyzji czy je zamknąć czy zostawić boksy otwarte.  W tym czasie było sporo ruchu przed stajnią. Jeden wszedł a inny wyszedł zobaczyć co tak stoję i się gapię 😉 Konie są tak strasznie ciekawskie.
W boksach było pościelone słomą. Noc bezwietrzna. Siano było i w środku i na zewnątrz. Pomyślałam ze gdyby im było zimno to stałyby w środku. Natomiast atmosfera panowała luźna. Jeden drzemał na zewnątrz. Któryś jadł. Postanowiłam jednak zamknąć. “No bo taki mróz i biedne te konie”. Natychmiast w dwóch boksach (u Bosmana i Pegaza) rozległo się walenie kopytem w drzwi i grzebanie. Dość jednoznaczne. Jednak moje ludzkie uczucia wzięły górę i boksów nie otworzyłam. Miałam później trochę wyrzutów sumienia.
One na prawdę nie chcą być w zamknięciu. I raczej wiedzą co dla nich dobre. Warto obserwować konie bo one znają prawdę o sobie. Kiedy chcą wrócić do stajni stoją przy bramce. Kiedy chcą wyjść z boksu- wiercą się lub grzebią. Jest ku temu powód. Trzeba im zaufać. One wiedzą co dla nich najlepsze.

 

Dodaj komentarz

Dear Customer! The English version of the store is being edited. All prices are given in Polish currency (PLN). As a conversion rate, we use the average exchange rate announced by the National Bank of Poland. In case of any doubt, do not hesitate to send us an e-mail: pieceofhay@gmail.com We will also be happy to answer any questions you may have. Thank You for Your patience :) Zamknij